-

maciej-cielecki

Arabska Szwajcaria i szyicki powrót na szlaki handlowe

Miałem pisać o doktrynie dżihadu, ale wydarzenia ostatnich dni pokazują, że wątki, które podjąłem w dwóch ostatnich notkach zaczynają żyć własnym życiem. Otóż już od ponad tygodnia Katar jest poddawany ostracyzmowi ze strony pozostałych państw leżących na Półwyspie Arabskim. Arabia Saudyjska, Bahrajn, Kuwejt, Oman, Jemen oraz ZEA jednogłośnie stwierdziły, że nie chcą mieć nic do czynienia z krajem wspierającym terrorystów. Zerwanie stosunków dyplomatycznych i gospodarczych doprowadziło do izolacji emiratu rządzonego przez rodzinę al-Thani. W obliczu olbrzymich komplikacji ekonomicznych, przed jakimi stanęła monarchia katarska, ze wsparciem postanowili przybyć jej Turcy oraz Irańczycy. Ci drudzy od razu zapłacili za to ofiarami ludzkimi, gdyż 7 czerwca, a więc dwa dni po podjęciu przez Iran decyzji o przesłaniu żywności Katarowi, w parlamencie teherańskim oraz mauzoleum Ruhollaha Chomeiniego doszło do zamachu. Jego sprawcami oficjalnie są członkowie Państwa Islamskiego, ale rząd w Teheranie oskarża o ten akt stronę saudyjską oraz amerykańską. Następca Chomeiniego i zarazem największy przywódca duchowny Iranu – Ali Chamenei – wprost oskarżył USA o destabilizację regionu i stworzenie ISIS. Tak sytuacja wygląda z wierzchu. A co jest pod spodem?

 

Oskarżenie Kataru o wspieranie ekstremistów jest prawdziwe, ale wypowiedziane z ust przedstawicieli rządu w Rijadzie z daleka zalatuje hipokryzją. De facto bowiem obie strony od dawna trudnią się przesyłaniem pieniędzy ugrupowaniom islamistycznym w krajach azjatyckich. Można stwierdzić, że w tej materii to właśnie Arabia Saudyjska ma większą praktykę. Katar jako niezależne państwo istnieje dopiero od 1971 r. a Saudowie swoją globalną politykę finansowania islamizmu zaczęli już co najmniej dekadę wcześniej. Dlatego też chodzi tutaj raczej o coraz bardziej zaciekłą rywalizację między dotychczasowym saudyjskim czempionem islamu, a jego nowym konkurentem.

 

Katar przez wiele lat nie był kojarzony z islamizmem, ale ze zbudowanym na surowcach dobrobytem. Obok znacznych pokładów ropy naftowej, jest on jednym z liderów wydobycia i sprzedaży gazu ziemnego w postaci płynnej. Przez swoje zasoby, uznaje się go za najbogatsze państwo na świecie pod względem wysokości PKB przypadającego na jedną osobę.

 

Za politykę Kataru odpowiada wąskie grono osób reprezentujące ród al-Thani. Na jego czele stoi emir Hamad bin Khalifa al-Thani – władca energiczny, który 1995 r. w bezkrwawy sposób usunął z tronu swojego ojca. Rządzi on małym krajem, o znikomej sile militarnej, otoczonym przez większych graczy, którzy realizują różne, często sprzeczne doktryny polityczne. Żeby utrzymać się na powierzchni, książę Hamad postanowił stworzyć państwo, które zamiast opowiadać się po jakiejkolwiek stronie skonfliktowanego Bliskiego Wschodu, będzie mediatorem w sporach wewnętrznych oraz międzynarodowych. Katar pośredniczył w wielu konfliktach, by wymienić choćby spór Hamasu i władz Autonomii Palestyńskiej, czy wojnę między Izraelem a Libanem. Jednocześnie wykorzystując nieprzebrane bogactwo oraz błyskawiczną zdolność decyzyjną, wynikającą z autokratycznego systemu rządów, katarski oddział Czerwonego Półksiężyca działał dotychczas bardzo prężnie, czego doświadczyli choćby mieszkańcy libańskiego południa, którzy po wyniszczającej wojnie z Izraelem w 2006 roku, mogli liczyć na pomoc finansową, a także odbudowę meczetów oraz infrastruktury.

 

Pozytywny wizerunek Kataru stał się jego wizytówką i kluczowym elementem w budowie tak zwanego soft power. Uchodził on za państwo neutralne, działając na polu mediacyjnym i charytatywnym. Dodatkowo rząd w Doha postanowił zainwestować olbrzymie pieniądze w branżę sportową. Udało mu się wywalczyć organizację Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 2022 roku, dwa lata temu odbyły się w Katarze Mistrzostwa Świata w Piłce Ręcznej i wciąż czynione są starania o zorganizowanie Igrzysk Olimpijskich. Przez ostatnie 10 lat emirat zainicjował nieprzeliczoną ilość imprez sportowych. Dodatkowo ma on duże wpływy w klubowej piłce nożnej. Od 2011 r jeden z największych potentatów piłkarskich – francuski klub Paris Saint-Germain – znajduje się w posiadaniu katarskiego biznesmena Nassera al-Khelaifiego. Z kolei Qatar Airways już od 4 lat sponsorują hiszpański klub FC Barcelona. Jaki pisałem w poprzedniej notce, Katar wykłada w Katalonii solidne pieniądze na wspieranie tamtejszej wspólnoty muzułmańskiej.

 

Wydawać by się mogło, że państwo emira al-Thaniego ma wszystko. Dobry PR, mnóstwo pieniędzy oraz plan inwestowania w sport, korzystny tak wizerunkowo, jak również ekonomicznie w perspektywie przyszłego wyczerpania złóż gazu. Posiada też swoją własną globalną tubę propagandową – stworzony w 1996 kanał telewizyjny Al-Jazeera, będący w pełni sprofesjonalizowanym medium docierającym do najdalszych zakątków świata, w tym również do Polski. Jednak mimo tych wszystkich atutów, emirat katarski przynajmniej od czasów Arabskiej Wiosny jest coraz głośniej oskarżany o wspieranie radykałów. Rzeczywiście, religią panującą w kraju jest sunnicki islam w wersji wahhabickiej. Różni się on jednak nieco od jego saudyjskiej odmiany. Kobiety w Katarze mają prawa, a wszechwładza uczonych w prawie ulemów nie jest tak dojmująca. Pod tym względem Arabia Saudyjska cechuje się zdecydowanie większym purytanizmem.

 

Saudowie zarzucają Katarczykom, że współpracują z terrorystami z Bractwa Muzułmańskiego oraz z ISIS. I jest rzeczywiście prawdą, że w czasach rewolucyjnej zawieruchy na Bliskim Wschodzie, Katar służył wsparciem finansowym oraz merytorycznym Braciom w Egipcie oraz Libii. Zrzucenie z tronu Kaddafiego oraz Hoseiniego Mubaraka nie byłoby możliwe bez wsparcia emira Hamada. Taka postawa nie drażniła aż tak mocno Amerykanów, aż do momentu objęcia władzy przez Trumpa. Ten zaś oficjalnie wydał wojnę terrorystom. A wiadomo, że jak USA tupie nogą to Arabia Saudyjska słucha.

 

Dla Saudów problem katarski ma kilka aspektów. Przede wszystkim nie lubią oni emira Hamada. Doszedł on bowiem do władzy poprzez detronizację ojca. Taki precedens powielony w saudyjskiej wieloosobowej rodzinie panującej mógłby doprowadzić do anarchii pałacowej. Dlatego też już po wstąpieniu al-Thaniego na tron, Rijad próbował go kilkukrotnie i bez większego skutku zgładzić.

 

Kolejnym aspektem jest kwestia bezpieczeństwa. W 1991 r. w ramach operacji Pustynna Burza w do Arabii Saudyjskiej wkroczyło amerykańskie wojsko. Saudowie popadli w zależność od USA, co nie spodobało się wielu islamskim radykałom, którzy oskarżyli Saudów o zdradę sprawy islamu. Wśród nich znajdował się między innymi Bin Laden. Agresja Saddama Husajna na Kuwejt obnażyła słabość militarną monarchii. Katar wyciągnął z tego własną lekcję. Skoro nie może liczyć na patronat większego sąsiada, musi prowadzić własną politykę lawirowania między Zachodem, świeckim reżimami na Bliskim Wschodzie oraz fundamentalistami. Stąd też doktryna neutralności oraz budowania własnego zaplecza w różnych państwach. Jednocześnie stabilny i rozpoznawalny wizerunek na arenie międzynarodowej miałby zapewnić Katarowi bezpieczeństwo w razie sąsiedniego zagrożenia militarnego i uniknięcie losu kuwejckiego emiratu, którego złoża ropy zostały doszczętnie zniszczone przez Husajna.

 

Arabia Saudyjska oskarżając Katar o przetrzymywanie i wspieranie terrorystów pokazuje jak bardzo odmiennie rozumie popieranie islamizmu. Saudowie dbają o to, żeby każdy radykalny, element został wydalony z kraju gdyż najprawdopodobniej obróci się on przeciwko monarsze i zacznie oskarżać go o serwilizm wobec USA. Kiedy jednak islamiści zaczynają pojawiać się w innych krajach, wtedy Saudowie i inne bogate rodziny, już z czystym sumieniem mogą wspierać finansowo ich poczynania. Z kolei Katar, niczym Szwajcaria oraz Wielka Brytania nie boi się przyjmować elementu radykalnego. Przez wiele lat mieszkał tam Jusuf al-Karadawi – persona silnie związana z egipskim Bractwem Muzułmańskim. Karadawi dostał wikt i opierunek od emira Hamada, a nawet własny program w telewizji Al-Jazeera. Stamtąd też prowadził działalność finansową wspierającą palestyński odprysk Bractwa Muzułmańskiego – Hamas. Organizacja ta również mogła liczyć na wsparcie rządu, a swego czasu do Doha emigrował jeden z szefów Hamasu – Chaled Miszal. Podobnie miała się sprawa z uczniem Karadawiego, Libijczykiem Alim al-Sallabim oraz Abdulem Hakimem Belhadżem – osobami przewodzącymi Libijskiej Islamskiej Grupie Bojowej, która ostatecznie doprowadziła do upadku dyktatury Kaddafiego. Kiedy Saudowie zobaczyli, że u sąsiadującego konkurenta powstał wybieg dla islamistów, potencjalnie zagrażający również im, musieli usztywnić swoje stanowisko.

 

Przejdźmy teraz do Iranu. Zaledwie rzut oka pozwala nam tu dostrzec starą prawdę, że geopolityka jest niezmienna a historia lubi się powtarzać. Tak jak niegdyś sekty ismailizmu szyickiego oraz inne odłamy tego wyznania ekspandowały w konkretne miejsca Bliskiego Wschodu, tak teraz Iran, ponownie próbuje te miejsca zagospodarować. Szyici już u swojego zarania, a więc od VI wieku, byli skazani na życie w podziemiu. Dlatego też żeby przetrwać, co wykazałem na przykładzie ismailitów, starali się tworzyć swoje komórki blisko ośrodków centralnych oraz w kluczowych miejscach z punktu widzenia handlu. Szyici zamieszkiwali południowy Liban, wschodnią część Półwyspu Arabskiego zwaną w średniowieczu Bahrajnem oraz tak zwaną Arabię Szczęśliwą czyli dzisiejszy Jemen. Pierwsze miejsce stanowiło główne ognisko lewantyńskiego handlu od czasów fenickich, drugie posiadało pas wybrzeża wzdłuż, którego prowadzono handel z Azją Południową i wreszcie trzecie było łącznikiem spinającym Morze Czerwone, Zatokę Perską oraz szlak idący w kierunku Indii oraz Afryki Wschodniej.

 

Jak to wszystko wygląda dzisiaj? Południe Libanu już od wielu lat okupuje Hezbollah – szyicka partia, stawiająca opór Izraelowi. Jemen został opanowany przez powstanie Houthich będące stronnictwem reprezentującym zajdycki szyizm. Żeby zrozumieć ciężar gatunkowy tego wydarzenia trzeba tutaj przypomnieć, że zajdyci panowali na tych terenach od X w. aż po 1962 roku i w symbiozie żyli z nimi nawet Brytyjczycy. Swój epizod w Jemenie mieli też karmaci. We wschodniej Arabii mamy natomiast obrzydliwie bogate emiraty sunnickie, rządzące także dużymi mniejszościami szyickimi. Wynika to z faktu, że po upadku tamtejszego państwa karmackiego w XI wieku, władzę na obszarze średniowiecznego Bahrajnu aż do XVI w. sprawowali przedstawiciele innych odłamów szyizmu.

 

Wszystkie te porozsiewane ośrodki koordynowane są z Teheranu. Iran, w myśl doktryny odzyskania obszarów, na których niegdyś panował szyizm, wykłada pieniądze na Hezbollah oraz Houthich. Z Katarem łączą go wspólne pola wydobycia gazu. Sojusz z tym państwem pozwala mu też na przysłowiowe „włożenie nogi w drzwi” i zaangażowanie się we wschodnioarabskie sprawy. Bardzo alergicznie na to zbliżenie zareagowali przedstawiciele obecnego państwa Bahrajn – wyspy, której rząd jest sunnickim sojusznikiem Arabii Saudyjskiej, ale zaludnionej w 70 procentach przez szyitów. Oficjalne stanowisko bahrajńskiej władzy jest jednoznaczne: zerwanie stosunków dyplomatycznych z Katarem było nieuniknione ze względu na działalność mediów wsparcie dla uzbrojonych grup terrorystycznych i finansowanie irańskich grup by wspierać sabotaż i sianie chaosu w Bahrajnie. Jak więc widzimy historia zatacza koło i przyśpiesza zarazem. Pozostaje tylko czekać co przyniesie jutrzejszy dzień.

 

 

 

Literatura:

sir Graham Boyce, Qatar's Foreign Policy w: „Asian Affairs” vol. 44 no. 365-377, Londyn, 2013

 

Lina Khatib, Qatar’s foreign policy:the limits of pragmatism w. „International Affairs” vol. 89 no.2, Londyn 2013

 

Danyel Reyche, Investing in sporting success as a domestic and foreign policy tool: the case of Qatar w: „International Journal of Sport, Policy and Politics”, Londyn, 2014

 

David B. Roberts, Understanding Qatar's Foreign Policy Objectives w: „Mediterannean Policy” vol. 17 no. 2 233-239, Londyn 2012

 

Jerzy Zdanowski, Historia Arabii Wschodniej, Wrocław, 2008

 

https://en.wikipedia.org/wiki/Houthis

 

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/ajatollah-chamenei-oskarza-usa-o-stworzenie-isis-i-destabilizacje/wjclfhv

 

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/zaraza-z-kataru-prawdziwa-bomba-dopiero-wybuchnie/r35l5sh

 



tagi: katar  iran  jemen  bahrajn  arabia saudyjska  gaz  ropa  półwysep arabski 

maciej-cielecki
15 czerwca 2017 12:54
15     1047    10 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Godny-Ojciec @maciej-cielecki
15 czerwca 2017 20:10

Katar jest tą arabską Szwajcarią? Zawsze myślałem że Liban.

zaloguj się by móc komentować

maciej-cielecki @Godny-Ojciec 15 czerwca 2017 20:10
15 czerwca 2017 21:00

W kwestii organizacji finansowej tak. W kwestii polityki neutralności i tak zwanej działalności charytatywnej to Liban jest Bałkanami.

zaloguj się by móc komentować

Paris @maciej-cielecki
16 czerwca 2017 20:40

Na tyle ile moge i wiedza moja pozwala obserwuje juz od 2 tygodni rozwoj tego "kryzysu w zatoce perskiej"... przede wszystkim w mediach francuskich, ale i zdziebko w polskich tj. w ND... bo dla oszusta smolenskiego Sakiewicza czy tego cieniasa Janke  - to po prostu przeszkoda nie do przeskoczenia.

A sprawa "zerwania stosunkow dyplomatycznych" z malenkim, liczacym ponoc 2 miliony mieszkancow z hakiem Qatar'em wywolala we francuskim telewizorze BURZE juz tego samego dnia tj. w poniedzialek wieczorem 2 tygodnie temu... ale we czwartek francuski telewizor wyraznie "spuscil z tonu", a nowy premier zapowiedzial prace rzadowe nad nowym prawem zapobiegajacym wyludzaniu dotacji "lunijnych" i "inwestowaniu" ich wlasnie w malenkim Qatar'ze - "kraju" nienalezacego do UE !!!... przez najwieksze korpo globalne z Francji, Anglii, Belgii i Holandii... czyli zwykle zlodziejstwo, mafijne przewalanie budzetow i nieplacenie podatkow... ale TEMAT caly czas zyje w internecie.

Tak chcialam, aby KTOS z Coryllus'ow skreslil jakac ciekawa notke ntt... no i stalo sie.

Dzieki, 

zaloguj się by móc komentować

maciej-cielecki @Paris 16 czerwca 2017 20:40
17 czerwca 2017 00:22

Ah te raje podatkowe. Szkoda że nie znam francuskiego. Co oni tam mniej więcej gadali?

zaloguj się by móc komentować

Paris @maciej-cielecki 17 czerwca 2017 00:22
17 czerwca 2017 00:49

To byla jedna z codziennych popoludniowych dyskusji z dziennikarzami i w jej kontekscie byla jazda po Trump'ie... i jakas "gadajaca glowa" amerykanska dziennikarka w "obronie" wytknela obecnosc glownie francuskich globalnych korpo, ktore wyrywaja  dotacje z UE na rozne swoje projekty i inwestuja w obszarze pozaunijnym... i jeszcze na dodatek nie placa zadnych podatkow... po prostu ZERO !!!... no i przewal niesamowitej kasy w zwiazku ze zblizajacym sie Mundialem w '22.

No i zawrzalo... i w telewizorze i w internecie. Presstytutki francuskie dostaly rozkaz wyciszenia tematu... ale temat ciagle zyje i budzi ogromne emocje... i oburzenie. Potem juz bylo "lagodzenie" tematu... nawet na Erdogana sie powolywali, ze on uznal zerwanie stosunkow dyplomatycznych za zbyt surowe... potem temat zostal przykryty przez wybory regionalne we Francji... a w poniedzialek zeby przykryc skandalicznie niska frekwencje wyborcza "sfiatowe" media wyskoczyly z atakiem Iranu na USA, ze wprost finansuja ISIS... i tak to "rozgrywaja" ten "grozny" kryzys w zatoce perskiej, w mediach... a w tle manifestacje rolnicze we Francji, bo zwyczajnie Macron dorzyna ich finansowo...

... tak wiec zajmuja sie wszystkim... tylko nie zwijana gospodarka.  

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @maciej-cielecki
17 czerwca 2017 16:19

Katar to bardzo ważne miejsce, już od starożytności strategiczny punkt na mapie Zatoki Perskiej. Wszyscy, którzy pływali z towarem z Mezopotamii do Indii, zatrzymywali się tutaj. Sprowadzano stąd perły i tkaniny purpuowe. Nawet Babilończycy przejściowo opanowali ten kraj w XIV w. przed Chr. Dziś wiadomo - ropa (więcej pisać nie trzeba). Tekst świetny, dzięki.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @maciej-cielecki
17 czerwca 2017 17:39

Jak to powiedział cesarz Hajle Sellasje: "na świecie nigdy nie dzieje się nic nowego". Trochę obrazków dotyczących starożytnego handlu w Zatoce Perskiej:

Szlaki w III i II tys. przed Chr.

biżuteria z doliny Indusu:

zaloguj się by móc komentować

Paris @Stalagmit 17 czerwca 2017 17:39
17 czerwca 2017 18:16

Jak na moje oko - to rzeczywiscie trzeba przyznac, ze cesarz Hajle Sellasie mial racje "na swiecie nigdy nie dzieje sie nic nowego"... tzn., ze wszystko juz bylo.

I to idealnie laczy sie ze zwijana w iscie expresowym tempie gospodarka francuska i przygotowywaniem sobie  "nowego gniazdka" przez francuskich globalnych zlodziei, utuczonych na dotacjach z UE... takze kosztem Polski i Polakow, bo jednak skladki do tego pie******ka placimy... i to wcale nie male wlasnie w Indiach.  Tam juz od kilku lat dzialaja olbrzymie latyfundia z francuskimi uprawami warzyw, owocow i winorosli... i juz te ich produkty sa exportowane do Europy...

... coz... pozostaje tylko zostawic globalnych zlodziei samych sobie... i krzyzyk im na droge !!!... a nam i pozostalym krajom pozostaje  POLEXIT !!!

Obrazki i komentarz baaardzo adekwatne do tematu... i do tej "lunijnej" podwojnej szybkosci.   

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Paris 17 czerwca 2017 18:16
17 czerwca 2017 18:20

Jak dobrze pójdzie, to już niedługo napiszę parę tekstów o czasach bardzo odległych i o tym, że wszystko już było. A dzięki Pani można się dowiedzieć co się naprawdę dzieje na zachodzie (niestety w polskich medaich oficjalnych komercyjnych takich informacji się nie uświadczy- wniosek: telewizor za okno), za co bardzo dziękuję.

zaloguj się by móc komentować

maciej-cielecki @Stalagmit 17 czerwca 2017 17:39
17 czerwca 2017 18:46

Dilmun - ośrodek polityczno-handlowy, punkt tranzytowy w handlu sumeryjskim prowadzącym do Doliny Indusu, do Mohendżo Daro i Harappy. Trwało to wieleset lat już od czwartego tysiąclecia p.n.e.

 

Teraz się wczytuję właśnie w początkowe rozdziały książki Zdanowskiego.

 

Pozdrawiam z Jasnej Góry. Pewnie po poniedziałku coś napiszę bo jadę do sejmu na wykłady o islamie. Jakąś relację skrobnę.

zaloguj się by móc komentować

Paris @Stalagmit 17 czerwca 2017 18:20
17 czerwca 2017 20:12

No, daj Boze, zeby sie Panu jak najszybciej udalo napisac te pare tekstow o tych odleglych czasach, ze to co dzisiaj jest "strugane" juz bylo. Niestety w mediach polskojezycznych nic o tych waznych sprawach nie uslyszymy, bo... my nie mamy polskich mediow !!!

Resortowy oszust smolenski Sakiewicz, Kurski,  Janke... czy teraz "tfurcy" tv internetowej Karnowscy... po prostu sie nie licza... to zwyczajnie wstyd, obciach i hanba, ze to dziadostwo samozwanczo zwie sie "mediami"... wazne, ze  ten portal i jego autorzy sa prawdziwym  OKNEM  NA  SWIAT... bo inaczej to by byla calkiem zalamka !!!

Rzeczywiscie w tzw. mediach "polskich" jest ZERO  INFO  o tym co sie dzieje w innych krajach Europy... ale Polacy nie sa w ciemie bici, sa dobrymi obserwatorami i wiedza i widza co sie dzieje... i czesto pisali i pisza o tym na blogu Coryllus'a czy teraz tu na portalu...

... tak jest... wyrzucic TELEWIZOR  !!!... i Kurskiego... przez okno, na smietnik !!!    

zaloguj się by móc komentować

maciej-cielecki @Paris 17 czerwca 2017 20:12
17 czerwca 2017 23:32

No dlatego wziąłem na siebie ten islam. No i nas to wygląda tak ze to są newsy rzucane bez kontekstów. I tak jest w zasadzie ze wszystkimi częściami świata łącznie ze Starą Europą.

zaloguj się by móc komentować

Paris @maciej-cielecki 17 czerwca 2017 23:32
18 czerwca 2017 00:00

I Bog zaplac za to, Panie Macieju...

... bo u nas w Polsce to te presstytutki zainteresowane sa tylko i wylacznie rola  NAJMITY albo  NADZORCY  Polakow...

... te newsy bez kontekstu  rzucane sa przez takie gamonie intelektualne... rozne Rachonie... albo Magdy Piejko... czy resortowe Kanie... bo o Gargasach czy Hejkach  od Sakiewicza to nawet nie wspominam... to jest cos nieprawdopodobnego - ich stopien zaklamania, wciskania ciemnoty -  po-ra-za !!!

Naprawde dobrze, ze bedzie i Pan i Stalagmit kontynuowal ten temat... on jest na dzien dzisiejszy  priorytetem. To wiedza z tego portalu jest naprawde na dzien dzisiejszy naszym... a z cala pewnoscia moim  oknem na swiat.

Powiem tylko, ze we francuskim telewizorze temat Quatar'u zostal  blyskawicznie wyciszony, ale w internecie... i w zwyklych rozmowach temat zyje i budzi wielkie emocje... "nowe" city... UE 2 predkosci... zblizajacy sie Mundial... export emigrantow do Europy... i w dali "przyklepana" juz CETA...

... z tymi tematami powinien byc zaznajamiany narod... a nie ustawionymi odpalami garstki wykolejonej rzekomej opozycji "pompowanych" przez Sakiewicza i reszte sluzalczych "naszystuf" !!!

   

zaloguj się by móc komentować

maciej-cielecki @Paris 18 czerwca 2017 00:00
18 czerwca 2017 13:13

Dziękuję,

 

Tak jak wspominałem jutro będę na konferencji o islamie w sejmie. Zapowiada się islamosceptycznie. Zobaczymy czy będą jakieś sensowne tezy i wnioski.

zaloguj się by móc komentować

Paris @maciej-cielecki 18 czerwca 2017 13:13
18 czerwca 2017 16:05

Koniecznie...

... musi Pan tam byc, a potem...swoimi slowami prosze zdac i mnie i pozostalym forumowiczom "relacje" z tej konfe... sama jestem bardzo ciekawa, czy tam beda jacys normalni, przytomni, swiatli ludzie... czy przestraszone korpoludki ???

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować