-

maciej-cielecki

Islamosceptycy z Wiejskiej

Dzisiaj reportaż z naszego podwórka. Byłem w poniedziałek w sejmie po raz pierwszy w życiu. Pretekstu dostarczył mi zaprzyjaźniony ksiądz dobrodziej, który poinformował mnie o mającej odbyć się 19 czerwca konferencji „Islam jako wyzwanie dla Polski i Europy” organizowanej przez posła Tadeusza Dziubę oraz Kongres Kobiet Konserwatywnych. Będąc spragnionym jakiegokolwiek sensownego dyskursu na temat kwestii islamskiej w Europie, poszedłem zobaczyć co tam powiadają gadające głowy, oczywiście z zastrzeżeniem, że prawdopodobnie nic odkrywczego nie usłyszę. Wszak wiadomo, że konferencje są po to żeby pozorować działanie, a nie żeby działać.

 

Moje obawy od razu wzmocniły dwa wydarzenia, które miały miejsce na samym początku panelu. Jeszcze przed wystąpieniem pierwszego prelegenta przyszło nam zebranym usłyszeć, że mamy oto do czynienia z dyskusją profesjonalną i merytoryczną. Ja, jak co poniektórzy wiedzą, na co dzień siedzę branży medialno-rozrywkowej, po brzegi wypełnionej dyletantami oraz pieczeniarzami. Dlatego też jak słyszę, że ktoś zapewnia mnie o swoim profesjonalizmie i kompetencjach to dostaję białej gorączki, bo wiem, że mam do czynienia z osłem, który absolutnie nie wie co się dzieje. Kiedy więc już po raz kolejny w moim życiu zostałem poinformowany, że przyszło mi zetknąć się z absolutnymi profesjonalistami, opanował mnie nastrój wewnętrznego szyderstwa. Nastrój ten został jeszcze bardziej podkręcony w momencie, kiedy prowadzący uznał, że w dobrym tonie byłoby wymienić zacnych i „sławnych” ludzi, którzy zasiedli na widowni. Dzięki temu dowiedziałem się, że mogę się czuć zaszczycony przebywając na jednej sali z Bronisławem Wildsteinem, Witoldem Gadowskim, Magdaleną Ogórek i Miriam Shaded. Oczywiście, żadna z wymienionych osób nie powiedziała nic odkrywczego. W zasadzie to tylko pan Wildstein odezwał się raz podczas dyskusji z widzami. No ale przecież każdy z nas musiał wiedzieć, że przebywa tutaj z prawdziwą śmietanką „namaszczonych” i że to nie jest takie byle co.

 

Jako pierwszy wypowiadał się ksiądz Paweł Bortkiewicz i muszę przyznać, że było to chyba najbardziej sensowne wystąpienie. Ksiądz w telegraficznym skrócie starał się przybliżyć specyfikę etyki islamskiej i zestawić ją z chrześcijaństwem. Powołując się na słowa Jana Pawła II stwierdził, że islam jest swoistą redukcją Bożego Objawienia. O ile katolicyzm opiera się na racjonalnych przesłankach, o tyle muzułmańska koncepcja boga-Allaha zakłada, iż jest on bytem działającym bez logicznych zasad i mogącym jednocześnie dawać życie i zabijać. Ten swoisty woluntaryzm, został przedstawiony przez Benedykta XVI w wykładzie ratyzbońskim w 2006 na przykładzie rozmowy cesarza bizantyńskiego Manuela II Paleologa z perskim uczonym.. Allah może robić co chce i jak chce. Sprzeczność ta z poziomu boskiego przechodzi również do kultury muzułmańskiej. Według tych założeń zamiast prawdy i fałszu, dobra i zła, muzułmanin może kierować się sprzecznościami i skrywać swoje prawdziwe intencje oraz poglądy. Ksiądz Bortkiewicz przywołał tutaj dwa terminy ukute przez opozycyjny w islamie nurt szyicki – takija oraz ketman Ten pierwszy odnosi się do ukrywania swojej wiary oraz przekonań w niesprzyjających warunkach, ten drugi zaś oznacza przyzwolenie na zaparcie się islamu w przypadku zagrożenia wolności lub życia.

 

Pomimo sensowności całego wykładu mam pewne zastrzeżenia do wystąpienia księdza Bortkiewicza, ale o nich napiszę trochę później. Tuż po wielebnym ojcu przyszła kolej na doktora Mirosława Sadowskiego – specjalistę od doktryn politycznych oraz prawnych pracującego w Pracowni Badań Praw Orientalnych Uniwersytetu Warszawskiego. Wystąpienie zasadzało się na przedstawieniu różnych podejść do Deklaracji Praw Człowieka prezentowanych przez przedstawicieli Zachodu oraz muzułmanów. Ci pierwsi bowiem, zaczynają mięknąć pod presją muzułmanów, co ma swoje skutki legislacyjne, jak choćby w Erfurcie, gdzie sąd przychylił się do protestów wyznawcy islamu, który pracując jako kasjer w supermarkecie odmówił sprzedaży alkoholu ze względu na swoje przekonania religijne oraz przywiązanie do szariatu. Przypomniano również istnienie w Anglii muzułmańskich trybunałów arbitrażowych oceniających czystość życia muzułmanów i ścigających wszelkie przejawy grzesznych praktyk. Sadowski przypadki tego liberalizmu idącego w sukurs dokumentowi DPR zestawia z tak zwaną Kairską Deklaracją Praw Człowieka w Islamie – wydanym 1990 r. dokumencie, będącym w oczach muzułmanów kompatybilnym ze swoim zachodnim poprzednikiem. Jak jednak się okazuje, jego treść znaczy coś zupełnie innego niż sugeruje tytuł. Wyrażone są tam bowiem nie prawa człowieka, ale jego obowiązki wobec Allaha. Równość ludzi zasadza się na równości wobec szariatu, przy czym ten kto go nie uznaje, na równość liczyć nie może. To szariat jest źródłem praw oraz wolności i surowo zakazuje się nawracania kogokolwiek w państwach muzułmańskich na wiarę inną niż islam.

 

Po gawędzie doktora Sadowskiego przyszła pora na dwóch przedstawicieli nurtu tak zwanego euroislamu – doktora Piotra Ślusarczyka oraz założyciela portali euroislam.pl, redaktora Jana Wójcika. Zanim przejdę do krótkiego omówienia tego czym podzielili się z nami obaj panowie, pozwolę sobie wyjaśnić krótko co to jest ten cały euroislam. W ogólności jest to koncept wyprodukowany przez europejskich intelektualistów muzułmańskiego pochodzenia, którzy na fali wzmagającej się migracji wyznawców religii mahometańskiej na Stary Kontynent, stworzyli koncepcję pożenienia orientalnej religii i kultury ze zdobyczami liberalnej, świeckiej demokracji. Ten nowy islam, byłby islamem bez radykalizmu, burek, szariatu i dżihadu. Można więc śmiało powiedzieć, że doszłoby do jego wypatroszenia i formacja ta miałaby tyle wspólnego z klasycznym islamem co redaktorzy Tygodnika Powszechnego z katolicyzmem.

 

Nic zatem dziwnego, że ta sztuczna, akademicka koncepcja musiała w końcu runąć, podobne jak ten cały postmodernizm Fukuyamy i Baumana. O porażce tej opowiadał redaktor Wójcik, przedstawiając sylwetkę największego propagatora euroislamu – niemieckiego uczonego Bassama Tibiego. Człowiek ten od 1992 r. usilnie lansował możliwość wtopienia członków islamu w społeczeństwo multi-kulti, ale ostatecznie poddał się słowami „Ich kapituliere”. Pan Tibi, jak wielu intelektualistów nie uderzył się jednak w pierś i nie przyznał do braku racji. Zamiast tego zaczął obwiniać wszystkich o niezrozumienie swoich światłych koncepcji. Ortodoksyjny islam nazwał „chuścianym” i uważa jego przedstawicieli za ciasnych obskurantów nie chcących przyjąć kaganka zachodniej oświaty. Z kolei Zachód oskarżył o brak szacunku dla muzułmanów, o wysługiwanie się nimi i traktowanie ich jak obywateli drugiej kategorii.

 

O ile red. Wójcik postanowił nam zrelacjonować upadek chybionej koncepcji intelektualnej, o tyle jego kolega z portalu euroislam, dr. Ślusarczyk, wręcz drżał kiedy mówił o muzułmańskich fundamentalistach. Przytaczając przypadek Ligi Muzułmańskiej oraz Muzułmańskiego Związku Religijnego stwierdził, że polscy muzułmanie są poddawani postępującej radykalizacji. I ja się bym tutaj zgodził z panem Ślusarczykiem, tylko jakoś nie przemawiają do mnie wartości jakich chciałby on bronić. Otóż według niego islam zagraża przede wszystkim gejom, żydom, przedstawicielom kultury gender oraz demokratom. Swoje tezy popierał oczywiście danymi. Dodatkowo też stwierdził, że przez tych niedobrych fundamentalistów rujnowane jest obecnie dziedzictwo polskich Tatarów. Pozwolę sobie więc w tym miejscu zapytać: A co to za dziedzictwo? Dziedzictwo Czyngis Chana? Czy Tatarów Krymskich najeżdżających na Polskę?

 

Dwaj ostatni prelegenci reprezentowali środowisko akademickie. Pierwszy z nich, Asyryjczyk Michael Abdalla, swoim sposobem bycia przypominał mi Szewacha Weissa. Jego gawęda o tym jak to za czasów dziecięcych nie miał wody od razu skorelowała się w mojej głowie ze swobodną narracją jaką Weiss często snuje w odniesieniu do swojego dzieciństwa naznaczonego Holocaustem. Abdall, jako człowiek doświadczony przez islam, starał się pokazać na przykładach jak często w Koranie oraz w pismach imamów można znaleźć passusy nawołujące do dżihadu. Podobnie jak dr. Ślusarczyk bronił też dobrego imienia Żydów. Wyrażał również radość, że jako osoba urodzona w biednej syryjskiej rodzinie, może przemawiać w polskim sejmie. Swój wykład zakończył pokazem fotografii swoich rodzinnych stron dewastowanych przez Państwo Islamskie.

 

Jeszcze bardziej odjechaną mowę wygłosił ostatni gość spotkania – dr Bartłomiej Grysa. Żeby pokazać, że Państwo Islamskie zwalcza nie tylko chrześcijan, których obwinia o krucjaty, postanowił odwołać się on do przykładu innej religii prześladowanej przez ISIS. I nie, nie chodziło tu wcale o liczne społeczności masakrowanych przez Kalifat jazydów czy alawitów. Na przedmiot refleksji wybrał sobie pan Bartłomiej…mandejczyków – mikroskopijną społeczność gnostyków czczących Jana Chrzciciela oraz uważających Chrystusa za oszusta. Grys zamiast rozwinąć szerzej problem czystek religijnych prowadzonych przez ISIS zboczył ostro z toru wywodu i z uporem maniaka zaczął opowiadać o tej sekcie, o tym w co oni wierzą, jak żyli i gdzie teraz zakładają swoje diaspory po wygnaniu z terytoriów Iraku. Z poważnego tematu zrobiła się więc gawęda akademickiego zapaleńca wyliczającego, że w Polsce mamy aż trzech przedstawicieli religii mandeizmu i że to w ogóle wspaniale, że tak jest.

 

Teraz czas na uwagi. Przede wszystkim brakowało rzeczowej rozmowy na temat islamizmu. O Bractwie Muzułmańskim i Jusufie Karadawim wspomniano pokrótce i pobocznie. O założycielu Bractwa, Hassanie al-Bannie nie powiedziano nic. Michael Abdall przebąkiwał coś o książce „Zrozumieć islam” nie podając jej autora Abula A'la Maududiego. Z kolei Ślusarczyk wspomniał o Maududim, ale nazwał go „Alim Maududim”. Próżno byłoby szukać tutaj powiązania islamizmu z doktryną rewolucyjną. Nie wyprowadzono żadnych paralel między rozwojem tego nurtu a wpływem koncepcji oświeceniowych oraz socjalistycznych zaimplementowanych Orientowi przez Zachód. Nie pokazano żadnego tła gospodarczego, ledwie mimochodem przebąkując coś o Arabii Saudyjskiej Podobnie sprawa miała się z korzeniami islamu, gdyż na pytanie z widowni o to czy islam nie jest bękartem judaizmu, profesor Abdall stwierdził, że absolutnie nie i że to Mahomet miał większy wpływ na Żydów niż Żydzi na niego. Przez całą konferencję panowała absolutna cisza na temat historii globalnego dżihadu oraz kwestii islamizacji Europy rozpoczętej w latach 60. po powstaniu OPEC.

 

Przejdźmy teraz do głównej wartości, której prelegenci bronili przed islamem. Otóż na nasze nieszczęście jest to demokracja. Nie ustrzegł się tego błędu nawet ksiądz Bortkiewicz, twierdzący że system demokratyczny jest wadliwy, ale w przeciwieństwie do religii mahometańskiej, chrześcijaństwo go ubogaca i koreluje z nim. Deklaracja Praw Człowieka natomiast ma według niego swoje korzenie w prawie naturalnym. O reszcie mówców nawet nie będę wspominał. Żaden z nich nie dostrzegł, że to właśnie ten system wraz z przypiętym do niego porządkiem ekonomicznym jest przyczyną upadku Starego Kontynentu i że to jego antywartości zabijają europejskie społeczeństwo, jednocześnie prowokując muzułmanów do skrajnej brutalności. Nie dostrzegli też tego faktu słuchacze, gdyż podczas dyskusji z prawa i z lewa padały odgłosy entuzjazmu na temat wysokiego poziomu merytorycznego spotkania. Proponowano również sposoby walki legislacyjnej z islamem w Polsce. Chyba tylko Wildstein stwierdził, że legislatywa nic nie da bez tożsamości, przy czym zapewne chodziło mu również o tożsamość demokratyczną z narodowymi odcieniami.

 

Powiem wprost, nie rozczarowałem się. Przypuszczałem, że ta konferencja nie przybliży nas do rozpoznania wroga i zmierzenia się z bolesną prawdą dobitnie pokazującą, że pierwotny islam i współczesny islamizm mają wiele wspólnego z rewolucyjnym socjalizmem hodowanym przez Europę już od kilkuset lat. Takie podejście totalnie unieważniłoby autorytet prelegentów. Nie dowiedziałem się też niczego nowego. Nie padały fakty, daty czy nazwiska. Używano okrągłych zdań przepełnionych żargonem mającym „profesjonalizować” dyskurs. A w tle pani Ogórek i pani Shaded robiły sobie selfie na Twittera. Cóż, skoro tak to wygląda, to chyba najwyższa pora wracać do książek.



tagi: islam  sejm  wildstein  ogórek  shaded  konferencja  kongres  kobiet  konserwatywnych 

maciej-cielecki
21 czerwca 2017 10:47
14     1405    5 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Stalagmit @maciej-cielecki
21 czerwca 2017 12:18

Dzięki za relacje, dobrze, że tam poszedłeś i posłuchałeś. Obraz większości ludzi, którzy się wypowiadali nie jest zachęcający: prześlizgiwanie się po temacie i popisy płytkiej erudycji. Oni w ogóle nie dotykają istoty rzeczy. No i te stale powtarzane frazesy o demokracji...Fajnie, że chociaż ty jesteś w temacie.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @maciej-cielecki
21 czerwca 2017 12:35

A jakie było audytorium? Dużo ludzi przyszło posłuchać dyskusji?

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @maciej-cielecki
21 czerwca 2017 12:44

"Nie pokazano żadnego tła gospodarczego, ledwie mimochodem przebąkując coś o Arabii Saudyjskiej Podobnie sprawa miała się z korzeniami islamu, gdyż na pytanie z widowni o to czy islam nie jest bękartem judaizmu, profesor Abdall stwierdził, że absolutnie nie i że to Mahomet miał większy wpływ na Żydów niż Żydzi na niego."

Otóż właśnie jest bękartem. Dla judajczyków jesteśmy świniami bez duszy (ciągle toczą się spory wśród chasydów, czy goj ma duszę)  i dla islamistów jesteśmy świniami, za zabicie których idzie się do nieba pieprzyć dziewice.

zaloguj się by móc komentować

maciej-cielecki @Stalagmit 21 czerwca 2017 12:18
21 czerwca 2017 12:44

Dokładnie tak to odebrałem! Ślizganie się po temacie. Dyskurs na poziomie takiji i i wzywania do wojny w Koranie to żaden dyskurs. Coryllus słusznie wyprowadził analogię, że my tutaj mamy odgórnie sterowaną rewolucję islamską tak jak mieliśmy odgórnie wprowadzaną rewolucję socjalistyczną. I są podstawowe pytania - kto organizuje? kto za to płaci? kto formułował ideologię i jaką formację intelektualną ten ktoś przechodził. To jest sedno sprawy a nie pochodne detale.

zaloguj się by móc komentować

maciej-cielecki @Czepiak1966 21 czerwca 2017 12:44
21 czerwca 2017 12:47

Nawet według klasycznej biografii Mahometa (o rewizjonistach nie wspomnę), kazał on swoim ludziom modlić się na początku w stronę Jerozolimy. Dopiero jak się pożarł z Żydami o władzę i pieniądze, zwrócił się w stronę Mekki i zmienił dzień święty z soboty na piątek.

zaloguj się by móc komentować

maciej-cielecki @ewa-rembikowska 21 czerwca 2017 12:35
21 czerwca 2017 12:49

Dużo, sala prawie pełna. Byli nawet ateiści i tzw. racjonaliści. Jeden z nich proponował zwarcie szyków z katolikami i pogodzenie się na czas walki z islamem :-)

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @maciej-cielecki
21 czerwca 2017 13:53

A jak było z zadawaniem pytań z widowni? Bo z tego co piszesz, odpowiedzi na nie były mówiąc potocznie "aby zbyć" pytających.

zaloguj się by móc komentować

maciej-cielecki @Stalagmit 21 czerwca 2017 13:53
21 czerwca 2017 14:12

Pytania były. Niektórzy wpadali w ton wykładu i zamiast pytać, zaczynali przemawiać. Dominowały przede wszystkim kwestia typu "Panie, jak my z tym islamem walczyć mamy?". No i oczywiście postulowano zmiany legislacyjne. Jeden Pan zaproponował żeby zakazać rytualnego uboju zwierząt i wtedy powstrzymamy napływ muzułmanów. Z kolei tzw. racjonaliści ubolewali ze lewica ich wystawiła i jest główną oredowniczką przyjmowania uchodźców. Nie było kontestacji raczej zadowolenie że w ogóle coś się dzieje. Dlatego odpowiedzi prelegentow byly dosyć gładkie.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @maciej-cielecki 21 czerwca 2017 14:12
21 czerwca 2017 14:14

No tak, jak nie zdawano właściwych pytan, to mieli łatwo...

zaloguj się by móc komentować


Paris @maciej-cielecki 21 czerwca 2017 15:52
21 czerwca 2017 18:46

Panie Macieju...

... dziekuje za szybka relacje, bo bylam jej dosc ciekawa.  Z Panskiej relacji skonstatowalam, ze ta konferencja - to kompletne nieporozumienie... i co tu duzo mowic zwyczajna KATASTROFA !!!   Ten caly posel Dziuba to wybitnie zakompleksiony... juz na samym wstepie okreslac te nedze profesjonalizmem... i te dwie drewniane dziunie - Ogorkowa napompowana botoksem... obydwie piekne jak "noc listopadowa"... do tego "Rambo z Balkan", stary Wildstein na "widowni" - to naprawde upadek straszny !!! 

No z takimi "fahofcamy i profesjonalystamy" jak na tej konferencji... takie... pier****nie o Szopenie - to narod polski nigdzie nie zajedzie... i zwyczajnie ma  PRZECHLAPANE !!!

Uwazam, ze pociagniecie tego tematu przez Pana i Stalagmita, jego dalsze kontynuowanie... plus do tego cenne komentarze czytelnikow - to naprawde bedzie TO...

... ja nawet nie bede ogladac tej nedzy, bo to kompletna strata czasu z mojej strony... za co ten caly Dziuba bierze pieniadze ???

zaloguj się by móc komentować

maciej-cielecki @Paris 21 czerwca 2017 18:46
21 czerwca 2017 19:05

Ta konferencja jest już na YouTube. 3 godziny, można sobie posłuchać :-) Katastrofa to może nie była, tylko taka mydlina.

 

https://youtu.be/9GwPdz6ixcw

zaloguj się by móc komentować

Paris @maciej-cielecki 21 czerwca 2017 19:05
21 czerwca 2017 19:57

Panie Macieju, dziekuje uprzejmie, ale nie...  nie bede zmuszac sie do ogladania takiej mydliny...

 

zaloguj się by móc komentować

maciej-cielecki @maciej-cielecki
21 czerwca 2017 20:37

Everybody patrzcie  co odstawili Narodowcy: 

http://www.dzienniknarodowy.pl/7028/sztajer-al-jazeera-w-lublinie-czyli-islamscy-medrc/

Co lepsze cytaty:

 

Zawsze gdy przechodziłam obok tej budy ze znajomymi mieliśmy radochę z wyjątkowo niefortunnej nazwy – lepsza byłaby chyba tylko "Al – Kaida" albo "ISIS"

Albo:

Tym razem jednak nie było mi do śmiechu, bo przed budą, gawędząc z właścicielem, stało dwóch rosłych Arabów, którzy wyglądali, jakby byli co najmniej przywódcami duchowymi tej prawdziwej Al – Jazeery. Obaj w słusznym wieku, z gęstymi brodami, w charakterystycznych, tradycyjnych szatach, rozkloszowanych i aż do ziemi i nakryciach głowy. Jeden z nich dość ostentacyjnie modlił się na ichniejszym różańcu.

Atmosfera wokół nich była gęsta. Studenci mijali budę szerokim łukiem; jakiś pijany gość wrzeszczał "Allach akbar!", ale reszta piorunowała go wzrokiem, a prowadzący go, nieco trzeźwiejszy kumpel, warczał mu w ucho, że nie chce kłopotów.

Ja już pominę ten język rodem z Czerskiej, ale niech mi ktoś wyjaśni co za ugrupowaniem jest Al-Jazeera? Bo jeżeli autorka używa pierwszej lepszej zasłyszanej nazwy katarskiej telewizji i straszy, że to organizacja terrorystyczna to mamy tutaj tak zwany Al-Sedes bin Klozet

Na koniec jeszcze dwa cytaty:

Nie tylko mi zapewne przechodziły po plecach ciarki, kiedy patrzyłam na ten niecodzienny, jak na nasz poczciwy Lublin, widok. Uświadomiłam sobie wówczas dwie rzeczy: po pierwsze, magnetyczność tych postaci nie wynikała z ich fizycznych czy bojowych możliwości. To nie były samotne wilki z pasami szachida pod bluzą.

Było znacznie gorzej – to nie szeregowi żołnierze, z bronią może i groźną, ale pozbawiona duszy, a wiec życia – to byli ci, którzy nadają martwym rzeczom ich śmiercionośną siłę; to byli nauczyciele świętości, która każe podbić najpierw własną dusze, a potem cały świat, jedno i drugie z całą bezwzględnością.

 

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować